15 odkryć menedżerskich - cykl wywiadów - w.29 - Ewa Kirsz


Drodzy Przyjaciele i Sympatycy naszych aktywności,

zapraszamy Was na kolejny wywiad z doświadczoną Menedżerką w ramach Manage or Die Interview. Dzisiaj Gościnią naszego cyklu będzie Ewa Kirsz, Menedżerka HR z kilkunastoletnim doświadczeniem, mentorka, pasjonatka i propagatorka mentoringu jako niezwykle owocnej formy odkrywania i rozwijania potencjału tkwiącego w każdym z nas. Propagatorka budowania kultury różnorodności i włączania w organizacjach.


Jaka jest najważniejsza zasada, którą kierujesz się w życiu zawodowym?

Najważniejsza dla mnie zasada, która kieruje moim życiem zawodowym dotyczy tego, że na danym stanowisku/ w roli bywamy – raz dłużej, raz krócej, a człowiekiem jesteśmy zawsze. Rozwijając tę myśl –

niezależnie jakie projekty realizujesz, niezależnie jakie wyzwania stawiasz sobie i są Tobie stawiane, nie trać z oczu szerszej perspektywy dotyczącej Twojego wpływu na innych ludzi, otoczenie – rodzinę, przyjaciół, życzliwych Ci ludzi.

Co zobaczysz oglądając się za siebie za X lat – zgliszcza, czy świetne relacje? Co chcesz tam zobaczyć? W jednym z wywiadów z Jackiem Santorskim usłyszałam od tego guru polskiej psychologii biznesu, że warto mieć świadomość, że podczas ogromnego stresu mocno zawęża się nam pole percepcji. Dlatego też elitarne jednostki bojowe, wykonują specjalne ćwiczenia oddechowe połączone ze specyficznymi gestami, mające na celu poszerzenie pola widzenia/postrzegania właśnie. Mam to cały czas z tyłu głowy i polecam łapanie dystansu w swój ulubiony sposób. Bo przede wszystkim jesteśmy ludźmi, a dopiero potem – dyrektorami, menedżerami, szefami… A druga zasada (wiem, miała być jedna), taka niezmienna, ponadczasowa, dotyczy sposobu komunikacji –

cenię sobie i staram się formułować klarowne komunikaty wprost, w których forma nie przerasta sensu wypowiedzi, które pozbawione są zawoalowanych treści i niepotrzebnych ozdobników.

Wszelkie kwiecistości i niedopowiedzenia zostawmy poetom.


Co wyróżnia Ciebie jako Menedżerkę?

Bardziej niż menedżerkę postrzegam siebie jako liderkę. Gdzie upatruję różnicę? Jestem zwolenniczką wykazywania cech liderskich na wszystkich stanowiskach, niezależnie od szczebla w organizacji.

Przedsiębiorczość, odpowiedzialność, inicjatywa, wywieranie wpływu, pociąganie innych poprzez przykład to szansa na wprowadzenie fantastycznych zmian do organizacji i rozwój biznesu – to cechy osób bardzo pożądanych w organizacjach.

Kompetencje liderskie to ogromny kapitał nie tylko u menedżerów, ale również u członków zespołów projektowych w bardzo płaskich strukturach. Tego typu organizacje preferujące tzw. servant leadership są bliższe mojemu stylowi zarzadzania niż systemy oparte na hierarchii i dystansie władzy. Dlatego też wyróżniają mnie działania mające na celu usuwanie przeszkód, niedogodności, barier – również mentalnych - w zespołach. Zachęcanie, inspirowanie i mentoring, zamiast jednostronnego wyznaczania celów, egzekwowania, kontrolowania i nacisków. Aby w ten sposób móc wykonywać swoją rolę, trzeba mieć przestrzeń, odpowiednie otoczenie, znaleźć ludzi tworzących organizację o tych samych wartościach. Warto jest szukać takich miejsc.



Jaki był przełomowy moment w Twojej karierze zawodowej?

Przełomy dotychczas były dwa (myślę, że to dość standardowy scenariusz): wejście do korporacji i mogę to śmiało porównać do wejścia do rakiety kosmicznej i wyniesienia na orbitę oraz wyjście z tej korporacji na rzecz realizacji siebie w ogromnie rozwijających i bardzo różnorodnych projektach z obszaru HR – od doradztwa po szkolenia. O ile pierwszy moment wiązał się z rozwojem w szerokim spektrum tematów (kto doświadczył korpoświata, ten wie, co mam na myśli), to drugi był jeszcze bardziej wzbogacający, bo sama decydowałam, z jakich propozycji skorzystam, czego chcę doświadczyć, co tym momencie życia jest mi potrzebne. A co najważniejsze – pozwolił sprawdzić się na wielu nieznanych dotychczas polach, co upewniło mnie, że zawodowo jestem niezatapialna, właśnie przede wszystkim ze względu na nietypowo, myślę, szerokie portfolio doświadczeń w obszarze HR.




Jakie działania podejmujesz, aby kształtować pozytywne relacje w swoim zespole / dziale / firmie?

Wierzę, że każdy bez wyjątku wpływa na swoje otoczenie. To my sami decydujemy, czasem niestety nieświadomie, czy jest to wpływ rozwijający, czy toksyczny. Ta świadomość tego, co przynosimy ze sobą, oprócz certyfikatów i doświadczeń, jest ogromnie istotna i pomaga podejmować pozytywne inicjatywy w miejscu pracy, jak i poza. Lubię ludzi i darzę innych życzliwością, ale staram się dbać o relacje aktywnie. Co to znaczy? Dbam o komunikację – nie buduję niepotrzebnych barier przez wymyślne komunikaty. Wspominałam już o tym wyżej. Doceniam – wiem, jak ważny jest feedback, szczególnie ten, który ma na celu wzmacnianie pozytywnych zachowań, poprzez przyłapywanie innych na robieniu świetnych rzeczy. Nie uważam, że pochwały oparte na konkretach spowodują, że pracownikom „woda sodowa uderzy do głowy”. Myślę, że jest wręcz przeciwnie. Tam, gdzie mogę, wnoszę do dyskusji swój punkt widzenia – często z życzliwością „wkładam kij w mrowisko”. Ta metoda, przekonałam się już wielokrotnie, przynosi ciekawe zwroty w przypadku impasu w projekcie.

Aby inni mogli skorzystać z dobrodziejstw feedbacku, a jednocześnie móc utrzymać pozytywne relacje, zaczęłam pytać innych, czy mogę udzielić feedbacku.

Nie każdy jest gotowy, by w danym momencie otrzymać rozwojową informację zwrotną. Dbam o drobiazgi – proponuję, że przyniosę kawę do pokoju współpracownikom, bo wybieram się na drugi koniec korytarza, a po drodze mijam ekspres…To naprawdę sprzyja nawiązywaniu relacji. I wykonuję pracę nad sobą – staram się być mniej niecierpliwa, staram się dostosować do rozmówcy, a przede wszystkim nie przerywać. Zdarza mi się to i widzę jeszcze trochę pracy przede mną.



Jakimi innowacyjnymi projektami możesz pochwalić się jako Menedżerka?

Nie jestem typem innowatorki.

Lubię podążać za tym pierwszym „szaleńcem”, który głęboko wierzy w swój projekt, aby dać jemu lub jej poczucie, że pomysł może stać się realizacją marzenia.

Realizowałam wiele innowacyjnych projektów, ale ich autorstwa zdecydowanie nie chciałabym przypisywać sobie.


Jaki jest Twój przepis na sukces zawodowy?

Moim przepisem na sukces zawodowy jest przede wszystkim autentyczność w tym, co się robi i wierność własnym wartościom i standardom. Być może jestem idealistką, być może brzmi to nieco górnolotnie. Ale schodząc do praktyki – jeśli ktoś prosi mnie o realizację projektu, do którego nie jestem przekonana, ale wyobrażając sobie efekt, chce być częścią tego przedsięwzięcia, podejmuję próbę. Sprawdzam się i sprawdzam efekt. Jeśli „mały statek” zwycięsko wyjdzie z akcji, zaczynam się angażować i „buduję okręt”. Jeśli efekt próby nie zbliża się nawet do mich standardów, uczciwie mówię, gdzie jest kłopot i wspólnie z pomysłodawcą szukamy i odnajdujemy kolejne możliwości. Tak było na przykład z nagraniem szkoleń/warsztatów poświęconych mentoringowi. Chcąc stworzyć coś świetnego musiałabym zainwestować wiele zasobów, „skórka nie warta za wyprawkę”. Stanęło na spotkaniach online z żywymi słuchaczami, co zawsze sprawiało mi najwięcej frajdy. Nie biorę też udziału w wydarzeniach, które niekoniecznie wpisują się w główny nurt moich zainteresowań, czyli Diversity & Inclusion. Teraz to jest ta „jedna rzecz”, przez optykę której oglądam świat. Co może dziwić – i może być to antyprzykład przepisu na sukces w biznesie – im bardziej projekt jest non profit, tym chętniej w nim uczestniczę. Niejednokrotnie spotykałam się z dużym zdziwieniem osób, którym wspominałam, że chętnie zrobiłabym coś nie związanego z zarobkiem. O ileż łatwiej otrzymać propozycję zarobkową, niż propozycję pomocy innym…W takich czasach żyjemy…



Co Cię najbardziej motywuje w pracy?

Moim głównym motywatorem są osiągnięcia. Niektórych motywuje władza, innych – relacje, a mnie – ściganie się, najlepiej z samą sobą. Motywują mnie wyniki, dostarczanie jakości, jakiej nikt nie śmiał oczekiwać. Zależy mi na wartości dodanej, a nie na pracy „na pół gwizdka”. Samemu niewiele się osiągnie, więc moim drugim źródłem motywacji jest rozwój i angażowanie ludzi, z którymi pracuję.

Lubię obserwować, jak osoby, które otrzymują zadanie i swobodę w jego wykonaniu, rozkwitają i zaczynają żyć projektem.

Wolność i niezależność to kolejne moje motywatory – cenię sobie zaufanie szefów, Zespołu i współpracowników. To dodaje skrzydeł.


Jakiej decyzji najbardziej żałujesz?

Na tym etapie rozwoju menedżerskiego, na którym znajduję się obecnie, nie żałuję żadnej decyzji. Nie dlatego, że wszystkie były perfekcyjne, ale dlatego, że nie boję popełniać błędów. Potrafię wyciągać wnioski z każdej sytuacji. Sytuacje, w których się znajdowałam, czasem wymagały prawdziwej bitwy między rozumem i emocjami, ale nie spotkało mnie dotychczas nic wyjątkowo nieprzyjemnego. Może jest jedna taka decyzja, którą zmieniłabym znając siebie obecnie – wcześniej zaczęłabym zdobywać doświadczenie jako menedżerka/liderka. Dokładnie rzecz ujmując, jeśli mogłabym cofnąć czas chciałabym zacząć przygodę zawodową w biznesie stricte. Jako reprezentantka HR-u zadziwiam swoich współpracownikiem dociekliwością związaną z uwarunkowaniami biznesowymi organizacji.

Zdecydowanie pociąga mnie biznes, liczby, nie wyobrażam sobie HR-u, który nie zna wyników firmy i nie jest w stanie proponować Zarządowi zmian mających na celu ich poprawę.


Co jest najtrudniejsze w pracy Menedżerki / Menedżera?

Najważniejsze dla mnie w byciu Liderką jest bycie autentyczną. A najtrudniejsze – stoczyć batalię o odbiór / wizerunek swojej osoby zgodny z rzeczywistością. Jest to najbardziej istotne, gdy jedna osoba z zespołu zostaje przełożoną pozostałych lub osoba z organizacji o bardzo swobodnej kulturze organizacyjnej rozpoczyna pracę w sztywnych strukturach. Jak różnie jej zachowania mogą być odczytywane przez poznające ją inne osoby! Jako osoba początkująca w roli spotykałam się z różnymi oczekiwaniami – „jesteś przełożoną, zarządzaj (twardą ręką) jak przełożona!” Albo –„taka byłaś swobodna i łatwo nawiązałaś z nami kontakt, że było to aż podejrzane i czekaliśmy, kiedy to zachowanie okaże się fasadą”. Warto dostroić się odrobinę (bez uszczerbku na autentyczności) do organizacji, jeśli już zdecydujemy się zmienić otoczenie zawodowe, ale na tyle tylko by pozostać sobą. Dla mnie osobiście trudne jest tzw. mikrozarządzanie, tak potrzebne w niektórych sytuacjach (polecam poczytać o zarzadzaniu sytuacyjnym). Sama cenię swobodę, więc jak tu sprawdzać, nieustannie nadzorować pracownika? A jednak, zgodnie ze sztuką, czasem trzeba i warto, póki się nie rozwinie, na przykład.

Na co nie może sobie pozwolić Menedżerka, Menedżer?

Każdy lider/liderka jest przede wszystkim człowiekiem. Zatem nie ma takiej rzeczy, na którą nie może sobie pozwolić – może pokazać emocje, słabość, brak zdecydowania. Wszystkie te momenty pokazują nasze człowieczeństwo. I jak mówią badania – właśnie w takich kryzysowych sytuacjach przybywa nam sojuszników.

Jestem zwolenniczką podejścia lead by example – zatem lider nie powinien wymagać tego, czego sam nie pokazuje swoją postawą i zachowaniem.

Nie demonizujmy roli lidera. Ale miejmy świadomość, że będąc „na świeczniku” należy zwracać szczególną uwagę na swoje wypowiedzi i działania.



Jako doświadczona Menedżerka, jakie rady dasz młodej, będącej na początku drogi zawodowej, kadrze zarządzającej?

Liderem można się urodzić, ale pamiętajmy, że takie osoby to tylko promil w morzu pozostałych. Powtarzam przekonanie Petera Druckera, że warsztat menedżerski można zdobyć... poprzez praktykę. Sukces bowiem, to odrobina talentu i mnóstwo godzin ciężkiej pracy na pierwszej linii frontu.

Więc

drogi Liderze, droga Liderko, podejmuj wyzwania, staraj się każdego dnia być lepszą wersją siebie, zabiegaj o feedback na temat tego, co robisz dobrze, co niekoniecznie Ci wychodzi i trenuj własną samoświadomość.

Podziwiam ludzi, którzy nie filozofują, a działają – bo poprzez działanie doświadczasz, uczysz się najszybciej. Pamiętaj, by mieć dystans do siebie, szczególnie na początku drogi. Bo Ci, którzy mają inicjatywę i chcą przewodzić innym są coraz rzadszym dobrem.



Jakbyś miała wybrać jedną osobę / postać z przeszłości lub teraźniejszości, jako swojego szefa to kto to by był i dlaczego?

Wyjątkowo trudno odpowiedzieć mi na to pytanie. Z pewnością nie chciałabym, by moim szefem/szefową był ktoś, kto jest dla mnie autorytetem w branży, w danym temacie. Uważam, że bliższe poznanie mogłoby odrzeć ów autorytet z tych wszystkich przymiotów, o których się czyta i słucha. Z drugiej strony jestem na tyle plastyczną osobą, że z feedbacków, które otrzymuję dowiaduję się, że dobrze się ze mną pracuje…

To może trochę pomarzę…

Moim pierwszym wyborem na szefową mogłaby być Patty McCord, która stoi za HR-owym sukcesem Netflixa. O jej podejściu do DNA kultury organizacyjnej możecie przeczytać w książce „Powerful” jej autorstwa.

Transparentność w komunikacji z pracownikami, zachęcanie do ludzi do samodzielności, a co za tym idzie – dawanie prawa do błędu i likwidowanie pustych reguł i nieaktualnych zasad gdzie się da.

Polecam tę książkę!


Mój drugi kandydat na szefa to Jacek Santorski – dzięki niemu mogłabym poznać kulisy wszelkich zachowań ludzi w biznesie i nie tylko. Przy tym jest to osoba tak otwarta i często mówiąca publicznie o swoich słabościach, że myślę, że nie zaskoczyłby mnie negatywnie w codziennej współpracy.

Myślę też, że ważne jest bycie na bieżąco z nowoczesnymi technologiami, dlatego też z przyjemnością pracowałabym z dużo młodszą szefową/szefem, przy których czułabym, że nieustannie robię update swojej wiedzy dotyczącej najnowszych nowinek technologicznych.



Na co przeznaczyłeś pierwsze zarobione pieniądze?

Sporą kwotę – i to w dolarach – zarobiłam podczas wakacyjnego wyjazdu Work & Travel do USA. Pracowałam na dwa etaty – sprzątałam hotel, w którym jednocześnie mieszkałam, a wieczorami serwowałam posiłki w kultowej amerykańskiej restauracji. Po tych pracowitych wakacjach, jak nazwa programu mówiła, należał się wypoczynek w formie podróży – do Filadelfii, Waszyngtonu, Nowego Jorku. To było coś! Do kraju wróciłam z fantastycznymi wspomnieniami, z mnóstwem prezentów dla bliskich i niewielką ilością oszczędności. Może i dobrze, bo to był moment dużego spadku wartości dolara…


Jaka jest Twoja największa pasja?

Konie. Jeździectwo. I wszystko, co z tym związane. Im bardziej naturalna szkoła jazdy, tym lepiej. Szalenie interesują mnie relacje człowieka z koniem, czujność i intuicja tego zwierzęcia jest wprost nieodgadniona. Konie są barometrami naszych nastrojów, czy jesteśmy pewni siebie, czy zagubieni. Nie bez kozery prowadzi się szkolenia dla liderów z końmi w roli trenerów właśnie. Z pewnością za jakiś czas pójdę w kierunku bliższego poznania tematów związanych z posiadaniem i treningami czterokopytnego przyjaciela…

Co dla Ciebie oznacza „Manage or Die”?

Dla mnie oznacza to wkroczyć na drogę, z której nie ma odwrotu. Jeśli poczujesz potrzebę przewodzenia i znajdziesz satysfakcję z roli menedżerskiej, najprawdopodobniej będzie Ci trudno stać się po prostu członkiem zespołu. Jako lider patrzysz szerzej, widzisz więcej, a emocje towarzyszące inspirowaniu, rozwijaniu, przeżywaniu sukcesów i porażek z zespołem po prostu uzależniają. Dlatego „manage or die”!




Dziękujemy bardzo!


Ewa Kirsz- BIO:

Menedżerka HR z kilkunastoletnim doświadczeniem zdobywanym w dużych i mniejszych organizacjach. Procesy HR zna od podszewki i z chęcią dzieli się wiedzą na temat ich prawidłowego projektowania i wdrażania. Od kilku lat łączy pasję do HR z pracą dydaktyczną, wiedząc, jak ważna jest praktyka biznesu dla adeptów kierunków studiów, szczególnie tych związanych z kapitałem ludzkim. Mentorka, pasjonatka i propagatorka mentoringu jako niezwykle owocnej formy odkrywania i rozwijania potencjału tkwiącego w każdym z nas. Propagatorka budowania kultury różnorodności i włączania w organizacjach.

Jako trener biznesu prowadzi warsztaty dotyczące przede wszystkim obszaru HR (HR strategiczny, procesy HR - projektowanie, optymalizacja, wdrażanie) i wzmacnianie przywództwa w organizacjach (skuteczna komunikacja, budowanie kultury feedbacku, jak budować silne zespoły, jak czerpać potencjał z różnorodności).

Chcesz skontaktować się z Autorką, kliknij tutaj.


Jeżeli jesteś Menedżerką lub Menedżerem z doświadczeniem i chcesz podzielić się nim z innymi w ramach naszego cyklu wywiadów, koniecznie napisz do nas kontakt@manageordie.org


Cykl wywiadów prezentowany będzie 1 x w miesiącu w następujących miejscach:

www.manageordie.org stronie Fundacji Rozwoju Menedzerskiego "Manage or Die"

Manage or Die - Grupa dla Menedżerek i Menedżerów (Linkedin)

Zarządzanie - Grupa dla zarządzających i zarządzanych (Linkedin)

FanPage Manage or Die (Facebook)



119 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie