top of page

Books - Moje życie, moje dzieło - Henry Ford

25 mar 2024
4 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 21 sie

Są książki o zarządzaniu, które starzeją się wraz z metodami, jakie opisują. Są też takie, do których warto wracać po stu latach, ponieważ pokazują sposób myślenia o organizacji, produktywności, kosztach i wartości dla klienta. „Moje życie, moje dzieło” Henry’ego Forda należy do tej drugiej kategorii. Pod warunkiem, że czytamy ją krytycznie.


„Moje życie, moje dzieło” („My Life and Work”), opublikowane w 1922 roku, jest autobiograficzną opowieścią Henry’ego Forda o budowaniu przedsiębiorstwa, organizowaniu produkcji i jego filozofii biznesu. Ford przedstawia w niej własny sposób rozumienia pracy, kapitału, wynagrodzeń, produkcji i społecznej funkcji przedsiębiorstwa.

Z perspektywy współczesnego menedżera szczególnie interesujące jest to, jak wiele miejsca poświęca organizacji pracy i eliminowaniu wszystkiego, co nie tworzy wartości.








Efektywność zaczyna się od sposobu zorganizowania pracy

Jedna z najważniejszych idei przewijających się przez książkę jest bardzo prosta: jeżeli praca wymaga od człowieka wykonywania zbędnych czynności, problem może tkwić w organizacji procesu, a nie w samym pracowniku.

Ford konsekwentnie poszukiwał możliwości skracania czasu produkcji, upraszczania operacji, standaryzacji części i ograniczania zbędnego wysiłku. Rozwój ruchomej linii montażowej w Ford Motor Company stał się jednym z symboli tego podejścia.

Nie Ford wynalazł samą ideę produkcji potokowej. Jego osiągnięciem było jej rozwinięcie, połączenie z daleko posuniętą standaryzacją i zastosowanie na skalę, która zmieniła ekonomię produkcji samochodów.

Współczesny menedżer bez trudu odnajdzie tutaj idee bliskie późniejszemu lean managementowi, czyli przepływ, standaryzację, eliminowanie marnotrawstwa, upraszczanie procesów i koncentrację na wartości dostarczanej klientowi.

To jedna z największych wartości tej książki. Ford zmusza do postawienia bardzo aktualnego pytania:

Ile problemów z produktywnością, które przypisujemy ludziom, wynika w rzeczywistości ze źle zaprojektowanych procesów?


Produkt powinien być dostępny dla klienta

Ford miał również bardzo konkretne podejście do strategii produktu. Samochód miał być trwały, możliwie prosty, produkowany efektywnie i dostępny cenowo dla szerokiej grupy odbiorców.

Model T stał się materializacją tej filozofii.

Ford rozumiał zależność między skalą produkcji, kosztami jednostkowymi i ceną produktu. Wzrost efektywności miał umożliwiać obniżanie ceny, niższa cena zwiększała dostępność produktu, większy rynek pozwalał natomiast zwiększać skalę produkcji.

Z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że Ford budował spójny system biznesowy, w którym produkt, proces, koszt, wynagrodzenia i rynek były ze sobą powiązane.

To cenna lekcja strategiczna. Przewaga konkurencyjna bardzo często powstaje dzięki konsekwentnemu dopasowaniu wielu elementów modelu biznesowego.



„Five Dollar Day” - decyzja bardziej złożona, niż sugeruje legenda

Jednym z najbardziej znanych działań Forda było wprowadzenie w 1914 roku słynnej stawki 5 dolarów dziennie dla części pracowników. W popularnych opowieściach decyzja ta bywa przedstawiana jako dowód wyjątkowo progresywnego podejścia Forda do pracowników albo jako sposób na uczynienie ich klientami firmy.

Rzeczywistość była bardziej złożona.

Produkcja na linii montażowej oznaczała monotonię i bardzo wysokie wymagania dotyczące tempa pracy, a przedsiębiorstwo zmagało się z dużą rotacją. Wyższe wynagrodzenia pomagały stabilizować zatrudnienie, ograniczać koszty fluktuacji i zwiększać atrakcyjność pracy w fabrykach Forda.

Jednocześnie rozwiązaniu temu towarzyszyła daleko idąca ingerencja przedsiębiorstwa w życie prywatne części pracowników poprzez działalność Ford Sociological Department. Dlatego „Five Dollar Day” warto analizować przede wszystkim jako przykład powiązania polityki wynagrodzeń z ekonomiką całego systemu organizacyjnego, a nie wyłącznie jako przejaw społecznej odpowiedzialności.

I właśnie ten aspekt pozostaje aktualny. Wynagrodzenie jest kosztem, ale rotacja, absencja, trudności rekrutacyjne, niska jakość i brak zaangażowania również mają swoją cenę.



Ford jako menedżer - inspirujący i problematyczny jednocześnie

Czytając autobiografię Forda, łatwo ulec sile jego przekonań. Miał jasno określoną wizję, ogromną determinację, zdolność upraszczania problemów oraz umiejętność przekładania idei technicznych na model biznesowy.

W kilku obszarach jego sposób myślenia pozostaje bardzo aktualny:

  • koncentracja na wartości dla klienta,

  • ciągłe doskonalenie procesów,

  • poszukiwanie przyczyn nieefektywności,

  • standaryzacja tam, gdzie zwiększa produktywność,

  • myślenie systemowe o kosztach,

  • łączenie innowacji technologicznych z innowacją organizacyjną,

  • konsekwencja w realizacji przyjętej wizji.

Jednocześnie trudno uznać Forda za wzorzec współczesnego przywództwa.

Jego model zarządzania był silnie scentralizowany i autorytarny. Ford Motor Company przez lata prowadziła agresywną politykę wobec organizowania się pracowników i związków zawodowych. Kontrowersje budzą również antysemickie publikacje i działalność Forda poza obszarem zarządzania przedsiębiorstwem.

Te fakty są ważne także dla oceny książki. Autobiografia pokazuje świat przede wszystkim oczami jej bohatera. Warto więc traktować ją jako źródło wiedzy o sposobie myślenia Forda, a nie kompletną historię jego działalności.



Czy Ford był prekursorem CSR i ESG?

Tutaj zachowałbym ostrożność.

W książce rzeczywiście znajdziemy przekonanie, że przedsiębiorstwo powinno tworzyć wartość społeczną, produkować użyteczne dobra, zapewniać pracę i wykorzystywać zasoby możliwie efektywnie. Ford interesował się również zastosowaniem surowców rolnych w przemyśle i alternatywnymi paliwami.

Można dostrzec w tych poglądach elementy, które z dzisiejszej perspektywy kojarzą się z niektórymi obszarami CSR czy ESG.

Nie oznacza to jednak, że Ford realizował koncepcję odpowiadającą współczesnemu rozumieniu ESG. Byłoby to ahistoryczne. Zwłaszcza komponent społeczny i standardy governance prowadzą do znacznie bardziej niejednoznacznej oceny jego działalności.

Znacznie ciekawsze jest inne spostrzeżenie: Ford już sto lat temu traktował przedsiębiorstwo jako element większego systemu społecznego i gospodarczego. Rozumiał, że decyzje dotyczące produktywności, ceny, wynagrodzeń, zatrudnienia i konsumpcji wzajemnie na siebie oddziałują.



Czego można nauczyć się od Forda po ponad stu latach?

Największą wartością „Mojego życia, mojego dzieła” jest dla mnie możliwość obserwowania sposobu myślenia przedsiębiorcy, który próbował przeprojektować cały system tworzenia wartości.

Ford pokazuje, że poprawa wyników przedsiębiorstwa wymaga patrzenia szerzej niż na pojedynczy wskaźnik. Produktywność zależy od procesu. Proces wpływa na koszt. Koszt wpływa na cenę. Cena wpływa na skalę rynku. Organizacja pracy wpływa na ludzi, a decyzje dotyczące ludzi wpływają na zdolność całego systemu do osiągania wyników.

Jednocześnie historia Forda przypomina o ograniczeniach modelu zarządzania opartego na bardzo silnej osobowości lidera. Determinacja i konsekwencja mogą budować przewagę organizacji, ale nadmierna koncentracja decyzji wokół jednego człowieka zwiększa ryzyko błędów, zamknięcia na krytykę i utraty zdolności do adaptacji.


Dlatego czytałbym tę książkę na dwóch poziomach.


  1. Pierwszy dotyczy operacyjnej doskonałości, procesów, produktywności, innowacji i ekonomiki przedsiębiorstwa. W tych obszarach Ford pozostaje niezwykle interesującym źródłem inspiracji.

  2. Drugi dotyczy przywództwa, relacji z pracownikami i koncentracji władzy. Tutaj jego historia dostarcza przede wszystkim materiału do krytycznej analizy.



Moja ocena

8/10

Polecam tę książkę menedżerom, przedsiębiorcom, osobom odpowiedzialnym za strategię i doskonalenie procesów oraz studentom zarządzania.

Nie traktowałbym jej jako podręcznika współczesnego zarządzania ani biografii pozwalającej poznać pełny obraz Henry’ego Forda. Warto czytać ją jako dokument sposobu myślenia jednego z ludzi, którzy wywarli ogromny wpływ na organizację przemysłu XX wieku.


Po ponad stu latach część jego przekonań brzmi archaicznie, część wymaga historycznego komentarza, a niektóre obserwacje dotyczące procesów, kosztów, produktywności i organizacji pracy pozostają zaskakująco aktualne.

Warto przeczytać, szczególnie wtedy, gdy po każdej większej idei Forda zadamy sobie dwa pytania: co z tego nadal działa oraz czego nauczyliśmy się przez ostatnie sto lat o konsekwencjach takiego sposobu zarządzania?


Z menedżerskim pozdrowieniem,

dr Artur Smolik

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page